Za co jestem wdzięczny dzisiaj, że mi się wydarzyło?

Trzy rzeczy:

długa rozmowa przez telefon z K., odkrycie wykładów z psychologii dr Agnieszki Kozak, czas spędzony w warsztacie na robieniu kinkietu do kuchni i na podwórku przy koszeniu trawy.

To ostatnie przy zapadającym zmierzchu pierwszego dnia jesieni.

Było więcej, co uświadamiam sobie z opóźnieniem i zdziwieniem, że gdzieś umknęło: rozmowa z sąsiadem o sposobach naprawy chłodnicy w garbusie, pyszna pizza na koniec dnia i odkrycie murala po drodze do Biedry.